Sprawiedliwa Praca

Sprawiedliwa Praca

Nastał dzień płacenia danin dla Państwa i jak co miesiąc jestem zirytowany takim obrotem spraw… znów czuję sie wydymany i okradziony – więc przelewam na papier (w sumie to na ekran) moje ciśnienie. Btw: czy jak dostajecie wypłatę to nie zastanawiacie się ile Wam zabrano?

Każdy powienien płacić ZUS i podatki za siebie, co miesiąc.

Obowiązek ten powinien spoczywać na pracowniku a nie na pracodawcy. Otrzymujesz pensję brutto na konto i to Ty odpowiadasz za terminowość tychże haraczy. Dopiero wtedy każdy z nas miałby pełną świadomość tego, jaki jest koszt jego pracy.

Jeszcze niedawno jak konta bankowe nie były tak łatwo dostępne i każdy wypłatę dostawał w dukatach to razem z nią otrzymywał także „pasek”. Tam było dokładnie wypisane ile pieniędzy pracownik oddaje na podatek, ile na tak zwane ubezpieczenie zdrowotne, ile na tak zwaną przyszłą emeryturę oraz inne pseudo-podatki i obowiązkowe daniny. Teraz pracownik dostaje przelew na swoje konto i cała informacja na ten temat jest poza nim.

Czyżby specjalnie regulacje prawne poszły w tą stronę aby pracownik skupił sie na narzekaniu jak mało „ten zły pracodawca” mu płaci, zamiast zastanowić się ILE pieniędzy z jego wypracowanej przez cały miesiąc wypłaty jest oddawane do Państwa (poprzez instytucje US i ZUS)?

Jako mały przedsiębiorca, samemu co miesiąc robię przelew na te haracze. Z miną pełną rozpaczy klikam „zatwierdź” na przelewie blisko tysiąca złotych do ZUS i wściekłość ogarnia mnie jak znikają kolejne setki, tysiące złotych z konta na przelewy do skarbówki. Co jest po drugiej stronie? Obietnica emerytury? Dostęp do nowoczesnej i szybkiej opieki zdrowotnej? yyy… NOT!

blank

Dziwię się trochę, że przy próbie wprowadzenia ACTA tyle osób weszło na ulicę i wyrażało swe niezadowolenie, a w sytuacji gdy co miesiąc Państwo okrada wszystkich pracujących z blisko 60% pensji to…. nic się nie dzieje.

Nie chcę być gołosłowny dlatego spójrzcie na to proste wyliczenie. To nieduża pensja użyta do porównania. Im więcej zarabiasz więcej tym więcej oddajesz haraczu.

Pracownik X podpisał umowę o pracę i będzie dostawał miesięcznie 2251 złotych „na rękę” (netto)

  • 483 zł oddaje na Podatek Dochodowy
  • 730 zł to kwota Składki na NFZ
  • 274 zł to Składki opłacane przez Pracodawcę
  • 245 zł znika w składkach opłacanych przez Pracownika

Co miesiąc:
Pracownik X dostaje 2251 zł za swoją ciężka pracę.
Pracownik X za swoją ciężką pracę poprzez obowiązki nałożone na Pracodawcę pozwoli sobie zabrać 2002 złote (to ponad 24 tysiące rocznie!)

blank

Czy przyzwyczailiśmy się do tego?
Czy odpowiada to nam?
A może wystarcza każdemu z Was pieniędzy i nie chciałby mieć ich więcej w portfelu?
Co takiego jeszcze musi się wydarzyć aby doszło do zmian tej chorej sytuacji?

blank

Mała paranoja na zakończenie

Ostatnio zauważyłem kolejne „ciekawe” zjawisko. Pracodawca odprowadza sumiennie tysiące złotych rocznie za każdego swojego dzielnego pracownika, który wytwarza dobra materialne i niematerialne na swoim stanowisku pracy – ubezpiecza go. Wszystko trafia do kasy ZUS – proste. Ale czemu w sytuacji w której pracownik X choruje, ma kaca, złamał nogę, wziął dzień wolny, bo chce umyć okna to pracodawca ponosi koszty tej nieobecności? To pracodawca mimo tego, że pracownika nie ma w pracy, na koniec miesiąca i tak musi wypłacić mu pełną pensję.

Czyż to nie ubezpieczający organ, skoro otrzymuje na to pieniądze, powinien pokrywać absencje „pracujących rąk na zakładzie”? Tak wiem, po 30 dniach (jeśli dobrze kojarzę) ZUS zaczyna łaskawie rozważać wypłatę jakiś ochłapów. Ale co z nieobecnościami jednodniowymi, co z tygodniowym przeziębieniem?

Co tak naprawdę mnie obchodzi jako pracodawcę jaki powód stoi za jednodniową nieobecnością pracownika? Miałbym to gdzieś zapisać, prowadzić statystykę w firmie? W ogóle to co to za chore zwyczaje żeby wszędzie i każdemu się tłumaczyć i przed każdym pławić (polecam poczytać o czynnym żalu) chcesz posiedzieć dziś w domu – ok posiedź, masz umowę z ubezpieczycielem na te 25 dni w roku wolnych to korzystaj, on mi (pracodawcy) odda za Twoją nieobecność.

Wracając do tematu – to ZUS powinien płacić za KAŻDĄ rejestrowaną nieobecność w pracy 100% stawki jaką otrzymuje pracownik (co kogo obchodzi wskaźnik prze-minimalnej czy też nieprzeciętnie średniej krajowej) i to ZUS powinien (jak to robią ubezpieczyciele) wypłacić pracodawcy ekspresowo złotówki aby ten nie musiał dokładać do wypłaty pracownika, który albo symuluje albo faktycznie miał pecha i teraz leży w gorączce.

Zacząłem naprawdę doceniać zasadę płacenia za obecność w pracy, czyli dniówka. (niestety nie do wykonania w umowie o pracę przy obecnym, chorym systemie) Czyż nie jest sprawiedliwsze otrzymywanie pieniędzy za dni w które się pracuje zamiast sytuacji „czy się stoi, czy się leży…”?

Udostępnij --->Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+Email this to someone
  • Masz chyba błąd wyliczeniu z przykładem, bo ta kwota 700+ to chyba nie na NFZ tylko na ZUS…
    A reszta to wiesz co o tym myślę i co z tym trzeba zrobić…

    • ZUS, NFZ co za różnica i tak nic z tego nie masz a płacić trzeba :/
      Bazowałem na danych ZPP, sprawdzę i w razie co poprawię bo wydawało mi się że nazwanie tego składką na NFZ miało jakiś sens :)

  • Michał Sałach

    Szkoda, że logika „wymięka” przy dzisiejszym systemie władzy, prawa etc…

  • Mi w kwietniu skuknęło 2 lata, póki co nie czuję tego jeszcze po kieszeniach, bo na mamowym urlopie jestem i płacę tylko zrzutkę zdrowotną – na cokolwiek ona idzie.

    • Idzie na wypłaty bieżących świadczeń (czyli w tym przypadku i Twojego)… ja o niskim zusie już zapomniałem dawno… :(

      • a najbardziej wkruw@#$# jest to ile kaski idzie na obiadki dla naszych szanownych panów posłów-osłów

        • jestem bardzo anty socjalny… widzę że jest nas #2 :)